[ Pobierz całość w formacie PDF ]

Wszystkie bagaże transportowane były na grzbietach koni,
mogli więc dosyć szybko posuwać się do przodu.
Większość podróżnych używała wozów, a nawet
wielbłądów do transportu bagażu.
Lord upierał się jednak przy korzystaniu z najlepszego
transportu. A to wiązało się z obciążeniem bagażem
znakomitych, hodowanych do tego właśnie celu koni. Nie
chciał być narażony na zbyt duże opóznienie spowodowane
powolnym tempem podróży.
Gdy zostawili już za sobą pałac, a wraz z nim zniknęły
obrazy żołnierzy w purpurze i lokajów w bieli, lord Athelstan
z uśmiechem rzekł do Nataszy:
- Myślę, że możemy pogalopować, by wypróbować
możliwości naszych koni.
Był to dobry pomysł. Oboje jechali na ogierach
kabardyńskich podarowanych przez imama. Z powodu
bezruchu obydwa konie, wierzgając i stając dęba,
niecierpliwie domagały się wolności. Tylko doświadczeni
jezdzcy byli w stanie nad nimi zapanować. Lord Athelstan
widząc wyraz twarzy Nataszy zrozumiał, że jest tym
pomysłem zachwycona. Już po chwili galopowali
wyprzedzając resztę orszaku. Zwiadomość, że dosiadła
wspaniałego rumaka, uszczęśliwiała ją. Nie jezdziła na tak
świetnym wierzchowcu od chwili opuszczenia Polski.
Po dwumilowym galopie lord Athelstan zawrócił.
Zaledwie popuścili cugli, a już znalezli się w polu widzenia
długiej karawany prowadzonej przez Hawkinsa.
Natasza westchnęła głęboko.
- To było wspaniałe. %7łeby pan wiedział, jak wiele
straciłam z umiejętności jezdzieckich w czasie pobytu w
górach i w Sankt - Petersburgu.
- Nie jezdziła tam pani konno? - spytał lord Athelstan ze
zdziwieniem.
- Jezdziłam - rzekła z pogardą - nieśmiałym truchtem
wraz z innymi damami dworu. Tak naprawdę, to one wolą
jezdzić powozem!
Uśmiechnęła się lekko do niego.
- Jest to w dobrym tonie, ponieważ car tak robi. Jezdzi po
mieście odkrytym powozem lub saniami, zależnie od pory
roku. Kłopot w tym, że ja nigdy nie lubiłam miast!
- Ja też w nich nie gustowałem.
- Zrezygnował pan z eskorty wicekróla - zauważyła
Natasza spoglądając na orszak bagażowy.
- Pomyślałem, że mamy już ich dość - otwarcie
powiedział lord Athelstan - a poza tym niepokoję się o panią.
Może pani zapomnieć o swym indyjskim akcencie albo o tym,
że ma udawać chłopca!
- Nie powiedział mi pan w tej chwili komplementu! -
odparła. - Myślę, że bezbłędnie grałam moją rolę, z wyjątkiem
jednej drobnej pomyłki.
- To była pomyłka, która mogła panią drogo kosztować! -
stwierdził poważnie.
- Już... pana... przeprosiłam. Lord wziął głęboki wdech.
- Czuję się, jakbym wyszedł ze szkoły! Zaśmiała się.
- Myślę, że powinnam jeszcze raz przeprosić za to, że tak
pana zaniepokoiłam. Najtrudniej było mi się nie zdradzić, że
znam już pałac.
- W sumie pani gra była bardzo przekonująca - przyznał
lord Athelstan.
- Dziękuję, Sir! - wykrzyknęła kpiąco. - Nigdy nie
oczekiwałam z pańskich ust słów uznania!
- Widzę, że zrobiła pani ze mnie potwora - ludojada -
zauważył z lekkim uśmiechem.
- Czy oczekiwał pan, że będzie inaczej? Od pierwszej
chwili naszego poznania pan się na mnie bardzo irytował!
- Ale musi pani przyznać, że byłem prowokowany!
- Możliwe, lecz oczekiwałam od pana większego
pragnienia przygody. W końcu dyplomata powinien być
czasem piratem, jeśli ma odnosić sukcesy.
- Mam wrażenie, że pani ponownie mi dokucza! -
stwierdził lord. - Jest pani młodą, bardzo konsekwentną
kobietą i jeśli to pani sprawi przyjemność, spróbuję polubić
pani przygodę. Lecz proszę nie mylić pojęć, od tej chwili jest
to PANI przygoda!
- Z przyjemnością będę obserwowała pańskie wysiłki -
powiedziała z uśmiechem Natasza.
- Prószę zatem pozwolić, że coś pani powiem. Załatwiłem
specjalnego posłańca, który dostarczy nam najświeższych
wiadomości na temat wymiany zakładników, dokładnie w
chwili gdy dotrzemy do Konstantynopola.
Jego głos nabrał powagi:
- To straszne i czynione wbrew naturze poświęcenie nie
będzie konieczne, jeśli nie będzie ku temu powodów,
- Ma pan na myśli: jeśli negocjacje się załamią? - spytała
cicho. - Nieważne, co miałabym znieść, tego bym nie
przeżyła.
Lord milczał, a ona ciągnęła dalej:
- Po pierwsze, nie sądzę, by księżna Anna jeszcze długo
żyła. Był taki okres w zimie, że obawiałyśmy się o jej życie.
Dostała straszliwego kaszlu, zaczęły jej wypadać włosy i była
tak wyczerpana, że musiałyśmy się nią poważnie
zaopiekować.
- Rozumiem, co panie wycierpiały - powiedział cicho.
Pamiętał niewygody Wielkiego Aułu, a przecież był tam
gościem honorowym.
- Co więcej - mówiła - czy pan wie, że gdy dziecko
więznia zostaje sierotą, to w myśl tego, co oni nazywają
prawem, staje się  dzieckiem Allacha" i jest wychowywane w
wierze muzułmańskiej?
- Nie, tego nie wiedziałem.
- Oznacza to, że dzieci księżnej Anny zostaną
natychmiast zabrane po jej śmierci i więcej już ich nie
zobaczymy.
Natasza westchnęła.
- Księżna Warwara często mawiała, że chciałaby umrzeć,
by połączyć się ze swym mężem, który zginął w bitwie. Lecz
musiała żyć dla swych dzieci.
- Zdaję sobie sprawę z tego, jak ciężkie były wasze
przejścia - łagodnie rzekł lord Athelstan. - Jestem pewien, że
dojdzie do wymiany zakładników. Chciałbym jeszcze
wiedzieć, jak będzie wyglądała pani przyszłość.
Póznym wieczorem, gdy korzystając z osłony lasu rozbili
obóz, Natasza zwróciła się do lorda Athelstana:
- Chciałabym, by mi pan opowiedział o pałacu sułtana w
Konstantynopolu. Wydaje mi się, że pan tam był.
- Tak, byłem przyjęty przez sułtana - odparł. - Czy pani
naprawdę chce, bym mówił o tym, co ją czeka?
- Wolę być uprzedzona niż zaskoczona i przerażona -
powiedziała poważnie.
Rozmawiali o wielu rzeczach, jedząc wspaniały posiłek
podany przez Hawkinsa. Po raz pierwszy lord miał okazję
wymienić z nią myśli i odkrył, jak wszechstronne były
zainteresowania Nataszy.
Był ciepły wieczór. Słońce już zaszło i na niebie pojawiły
się gwiazdy, a lekki wietrzyk odpędzał owady. Hawkins
uniósł poły namiotu, tak aby mogli spoglądać w mrok. Wokół
jasnego ogniska zasiedli towarzyszący im służący, którzy
rozbili w pobliżu swe namioty.
Rozsiodłane konie skubały trawę. Było cicho i spokojnie.
Lord pomyślał, że rozmowa o najbliższej przyszłości
zniszczyłaby piękno tego wieczoru, lecz Natasza zadała mu
pytanie. Był zdecydowany odwieść ją od chęci poruszania
tego tematu. [ Pobierz całość w formacie PDF ]

  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • absolwenci.keep.pl
  •