[ Pobierz całość w formacie PDF ]

- A wracając do tematu, powiedział mi, że być
może będę miała wkrótce nową bratową. Laura
poróżowiała jeszcze mocniej.
- Tak? - powiedziała uprzejmie.
- Mówił też, że Boris całował cię między drzewami
- ciągnęła Abigail. - Czy to nie cudownie skandaliczne?
- Och. - Laura podniosła się gwałtownie. - To tylko
piękno tego popołudnia, Abby, i romans, który pasował
do otoczenia. Zapomniałam się na parę chwil. Jestem
tylko guwernantką, młodszą córką biednego pastora. Nie
zapomniałabym się do tego stopnia, żeby aspirować do
twojego brata. Przykro mi. - Aspirować do Borisa? On jest
goły jak święty turecki, Lauro. A wiesz, kim był nasz
ojciec i kim jest nasza macocha.
- Nie jesteś zła?
Mary Balogh 273
- Zła! - Abigail roześmiała się wesoło. - Jestem w
ekstazie. Spiskowałam, żebyś została żoną przyjaciela
Milesa. A teraz jest szansa, że staniesz się moją siostrą.
Laura się odwróciła.
- O małżeństwie nie ma mowy, albo przynajmniej
nie przez długi, długi czas. I nie... - Podniosła dłoń do
góry. - Nie mów, że skłonisz męża, żeby nam pomógł.
Boris nie zgodzi się i ja także.
Abigail się uśmiechnęła.
- Boris? I mówiliście o małżeństwie? Nie zdawałam
sobie sprawy, że mój brat jest taki szybki w
podejmowaniu decyzji.
Laura zagryzła wargę.
- Dwa razy spacerowaliśmy razem, odkąd
przedstawiłaś nas sobie w teatrze.
Abigail się rozpromieniła.
- Mam przeczucie, że już wkrótce do Borisa
uśmiechnie się szczęście przy stole gry i wygra fortunę.
Spłaci długi ojca i zapewni ci godziwe i szczęśliwe życie.
Przyjaciółka miała smutną minę.
- Nie mów tak, Abby. Staram się nie ulegać
marzeniom. I nigdy nie będę budować swoich nadziei na
grze w karty. Mówię sobie, że za pięć lat wciąż będę tutaj.
Mam szczęście. Przynajmniej zdobyłam posadę.
Abigail machnęła niecierpliwie ręką.
- Czy pan Gili grzecznie się zachowywał? -
zapytała. - A Humphrey? Jeśli nie, to musisz zamieszkać
z nami, jeszcze zanim wyjedziemy na wieś. Miles
Idealna żona 274
powiedział, że musimy cię stąd zabrać, jeśli zbereznik cię
nagabuje, jak widać niejeden.
- To ładnie ze strony twojego męża, ale nie ma
takiej potrzeby. Dałam sobie z nimi radę. Ale, och, Abby.
Biedna Edna. Abigail spojrzała na zmartwioną twarz
przyjaciółki.
- Nie wpadła na drzwi?
- To właśnie ci powiedziała? - Laura zmarszczyła
brwi. - Myślę, że Humphrey ją zniewolił, Abby. Nie
przyzna się do tego, choć płakała na dole tak, że mało
serce mi nie pękło. Powiedziała tylko, że złapał ją
brutalnie i pocałował. Ale ja myślę, że nie tylko.
Abigail poderwała się z miejsca i podeszła do
drzwi.
- Edna! - krzyknęła. - Chodz tu natychmiast!
- Tak, jaśnie pani - odezwał się głos pod schodami,
a po chwili zjawiła się pokojówka.
- Edna. - Abigail ujęła ją za ramię i wprowadziła do
pokoju Laury. Zamknęła drzwi.
- Co ci zrobił Humphrey Gili? Powiedz mi prawdę.
Dziewczyna miała strach w oczach. Zerkała na Laurę. -
Pocałował mnie, psze pani i uderzył, kiedy
powiedziałam: nie. Nie prosiłam się o to, psze pani. Nie
obchodzi mnie, co mówi kucharka, wcale się na niego nie
gapiłam. I nie dał mi żadnych pieniędzy, chociaż
kucharka mówi, że na pewno dał.
- Nie wątpię w twoją szczerość. Ale chcę wiedzieć,
co ci zrobił, Edno.
Mary Balogh 275
- Pocałował mnić i uderzył, psze pani.
- Edna, jeśli to prawda, wykorzystam swoją obecną
pozycję, kiedy będę rozmawiać z panią Gili. Dopilnuję,
żeby to się nigdy nie powtórzyło. Jeśli cię skrzywdził,
zabiorę cię do siebie i dam ci posadę w moim domu. I
poradzę się hrabiego, co można zrobić, żeby ukarać
Humphreya. Powiedz mi prawdę. Pocałował cię tylko czy
wszedł w ciebie?
Laura odwróciła się, a Edna wytrzeszczyła oczy.
- To, psze pani - odezwała się po chwili milczenia. -
To drugie, co pani powiedziała. Aleja nigdy tego nie
chciałam, nigdy. Zawsze byłam porządną dziewczyną,
psze pani. A teraz nigdy nie znajdę męża.
- Nie traciłabym nadziei - mruknęła Abigail. -
Chcesz pójść ze mną? [ Pobierz całość w formacie PDF ]

  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • absolwenci.keep.pl
  •